Baza wiedzy

Po co właściwie zauważać zniekształcenia poznawcze?

By 2026-09-0116 września, 2026No Comments

Wyobraź sobie, że masz przedstawić wyniki projektu na spotkaniu z zespołem i przełożonym. Temat znasz dobrze bo to Twoja działka, przygotowałeś prezentację, pierwsze kilkanaście minut idzie bez większych problemów. W pewnym momencie niefortunnie się przejęzyczasz. Kilka osób zaczyna się śmiać. Ty też się uśmiechasz, poprawiasz zdanie i jedziesz dalej.

Niby nie stało się nic wielkiego. Tyle że chwilę później, omawiając kolejny slajd prezentacji, zauważasz, że dwóch kolegów coś do siebie szepcze. Myśli szaleją, a napięcie rośnie. Koleżanka patrzy w laptop zamiast na prezentację, a szef ma minę, którą trudno Ci zinterpretować. Zaczynasz się denerwować. Spotkanie trwa jeszcze dwadzieścia minut, odpowiadasz na pytania i doprowadzasz prezentację do końca zgodnie z agendą. Po wszystkim zostaje Ci w głowie głównie moment twojego językowego fuck up’u.

„Raany, ale kompromitacja! Zawsze muszę się w czymś pomylić! Pewnie pomyśleli, że nie wiem, co robię.”

I właśnie w takich prozaicznych sytuacjach zniekształcenia poznawcze zaczynają być czymś więcej niż pojęciem z podręcznika do psychologii.

Zniekształcenia poznawcze to sposoby myślenia, przez które możemy pominąć część dostępnych informacji, wyciągnąć zbyt daleko idący wniosek albo potraktować własną interpretację jak wiarygodny opis rzeczywistości. Wśród nich znajdziemy między innymi katastrofizowanie, generalizowanie, czytanie w myślach, personalizację, myślenie czarno-białe czy pomijanie pozytywnych informacji. Takie sposoby myślenia mogą pojawiać się również w zwyczajnym, codziennym funkcjonowaniu.[1]

„Raany, ale kompromitacja! Zawsze muszę się w czymś pomylić! Pewnie pomyśleli, że nie wiem, co robię.”

Co właściwie wydarzyło się podczas spotkania? Było przejęzyczenie, kilka osób się zaśmiało, dwóch kolegów coś do siebie powiedziało, kobieta patrzyła w laptop, a szef miał określony wyraz twarzy. To są informacje, które rzeczywiście mamy.

Myśl „pomyśleli, że nie wiem, co robię” jest już czymś innym. Nie wiemy, o czym była rozmowa kolegów. Nie wiemy też dlaczego ktoś patrzył w ekran ani co oznaczała mina przełożonego. Mimo to bardzo łatwo uzupełnić brakujące informacje własną wersją wydarzeń i po chwili zacząć traktować ją tak, jakbyśmy rzeczywiście wiedzieli, co działo się w głowach innych osób.

W psychoterapii poznawczo-behawioralnej taki sposób wnioskowania nazywamy czytaniem w myślach. Nie oznacza to oczywiście, że nasze hipotezy muszą być nieprawdziwe. Ktoś rzeczywiście mógł pomyśleć, że jesteśmy niekompetentni. Ktoś mógł pomyśleć, że przejęzyczenie było zabawne albo upokarzające. Różnica polega na tym, czy traktujemy to jako jedną z możliwości, czy jako coś, czego jesteśmy już pewni.

To rozróżnienie zaczyna mieć znaczenie w tym co następuje dalej. Jeżeli jestem przekonany, że podczas prezentacji wypadłem źle, na następnym spotkaniu mogę pilnować każdego słowa, więcej uwagi poświęcać obserwowaniu min innych osób niż temu co jest ważne, co chcę powiedzieć, albo przygotowania zajmą mi znacznie dłużej niż zwykle. Mogę też zacząć unikać podobnych wystąpień, a neutralne zachowania współpracowników łatwiej interpretować jako kolejne sygnały, że „robię coś nie tak”.

Jedna automatyczna interpretacja zaczyna wpływać nie tylko na samopoczucie po spotkaniu, ale też na kolejne decyzje i zachowania w pracy. Wyobraź sobie, że podobny sposób reagowania powtarza się u kilku osób z jednego działu albo u połowy zespołu. Może to mieć znaczenie dla tego, jak ludzie korzystają z feedbacku, podchodzą do trudnych rozmów, reagują na błędy czy proszą o pomoc.

Dwadzieścia minut dobrej prezentacji i kilkanaście sekund, które zepsuły mi dzień

W tej historii możemy zauważyć coś jeszcze. Przez większość spotkania prezentacja przebiegała zgodnie z agendą. Uczestnicy zadawali pytania, prowadzący na nie odpowiadał, materiał został przedstawiony. Być może część osób pozytywnie oceniła pracę. Mimo to po spotkaniu myśli mogą wracać przede wszystkim do jednego momentu przejęzyczenia i kilku śmiejących się osób.

To jest bardzo bliskie temu, co opisuje się jako filtr mentalny (negatywny filtr): skupieniu uwagi na jednym nieprzyjemnym elemencie doświadczenia przy pomijaniu informacji pokazujących szerszą perspektywę.

Przejęzyczenie mogło być niezręczne. Mogło wywołać wstyd i zostać w pamięci na długo. Można też dojść do wniosku, że następnym razem coś chciałoby się zrobić inaczej. Sytuacja jednak robi się trudna wtedy, kiedy „przejęzyczyłem się podczas prezentacji” zmienia się w „cała prezentacja była beznadziejna”.

To rozróżnienie ma znaczenie również dla sposobu przyjmowania informacji zwrotnej. Załóżmy, że po spotkaniu przełożony mówi: „Ogólnie spoko robota. Następnym razem skróć tylko drugą część, bo była za długa”. Jedna osoba usłyszy, że prezentacja była dobra i zapamięta uwagę na temat długości prezentacji. Drugiej osobie przez następny tydzień będą dźwięczeć w uszach słowa: „była za długa”, czyli nie udana.

Firma może mieć dobrze zaprojektowany system feedbacku i doświadczonych managerów, ale to nie oznacza, że każda osoba odbierze tę samą informację w taki sam sposób. Znaczenie mają również wcześniejsze przekonania, emocje, kontekst i to, na czym w danym momencie skupiamy uwagę. To nie jest argument przeciwko dawaniu feedbacku. Raczej dobry powód, żeby ludziom pokazywać również to, co może dziać się w głowie osoby, która go odbiera.

Po co właściwie to zauważać?

Sama umiejętność powiedzenia, że „to było czytanie w myślach”, nie gwarantuje jeszcze zmiany. Można nauczyć się definicji wszystkich zniekształceń, zaliczyć test na końcu szkolenia i następnego dnia nadal reagować podobnie jak wcześniej.

Użyteczne może być złapanie konkretnej myśli wtedy, kiedy jeszcze nie wpływa na zachowanie. Po lub w trakcie prezentacji może to być moment, w którym pojawia się: „wszyscy pomyśleli, że jestem niekompetentny”. W konflikcie z kolegą: „on robi to specjalnie”. Po błędzie: „ja zawsze wszystko psuję”. Każde z tych zdań może okazać się trafne, częściowo trafne lub nietrafne w stosunku do informacji, które rzeczywiście mamy.

Zauważenie takiej myśli daje możliwość sprawdzenia jej zanim pójdziemy za nią automatycznie i zanim zacznie wpływać na kolejne zachowanie. Czasem wystarczy sama świadomość, że próbujemy odgadnąć intencję drugiej osoby. Innym razem pomocne będzie zauważyć słowo „zawsze” i przypomnieć sobie sytuacje, które do tej reguły nie pasują.

Nie oznacza to zamiany trudnej myśli na przyjemniejszą. Jeżeli prezentacja była słaba, to była słaba. Jeżeli przełożony zachował się w naszej ocenie krzywdząco to nie zaprzeczamy sobie twierdząc, że jest najlepszym szefem na świecie. Zyskujemy natomiast możliwość dokładniejszego sprawdzenia, na co właściwie reagujemy: na to, co się wydarzyło, czy również na rzeczy, które zdążyliśmy do tego dopowiedzieć.

Co ma z tego firma?

Firma nie zyska wiele na tym, że pracownicy będą potrafili wymienić z pamięci sześć czy dziesięć zniekształceń poznawczych. Zysk pojawia się wtedy, kiedy ludzie zaczynają rozpoznawać je w prawdziwych sytuacjach zawodowych.

Przed trudną rozmową ktoś może zauważyć, że już zakłada jej przebieg i wchodzi na spotkanie nastawiony na zbliżający się atak. Po błędzie może złapać moment, w którym jedna pomyłka zaczyna zmieniać się w ocenę całej własnej pracy. Przy feedbacku może zobaczyć, że jedna krytyczna uwaga przykryła kilka innych informacji. W konflikcie może sprawdzić, czy reaguje na zachowanie współpracownika, czy także na intencję, którą w głowie sam mu przypisał.

Takie sytuacje mogą wpływać na to, jak ludzie przyjmują feedback, proszą o pomoc, reagują na błędy, wchodzą w trudne rozmowy czy oceniają zachowanie innych osób. Sama psychoedukacja nie sprawi, że nagle znikną konflikty, napięcia albo wymagający przełożeni. Może jednak dać uczestnikom więcej możliwości zauważenia własnej reakcji odpowiednio wcześnie, zanim pierwsza interpretacja stanie się jedyną wersją wydarzeń.

To właśnie tutaj widzę praktyczną wartość pracy ze zniekształceniami poznawczymi. Człowiek nadal korzysta ze swojego doświadczenia, zasobów, wiedzy i oceny sytuacji. Ma tylko szansę zrobić to z nieco pełniejszym obrazem tego, co właściwie się dzieje.

Ten temat rozwijam podczas warsztatu (Nie)bezpieczne myśli w pracy

Podczas warsztatu przyglądamy się automatycznym myślom i najczęściej pojawiającym się zniekształceniom poznawczym w kontekście sytuacji, które mogą wydarzyć się w zwykłym dniu pracy. Uczestnicy ćwiczą ich rozpoznawanie i sprawdzają, co mogą zrobić dalej, kiedy własna interpretacja zaczyna brzmieć jak fakt.

[1] Popiel, A., Pragłowska, E. (2022). Psychoterapia poznawczo-behawioralna. Teoria i praktyka. Wydawnictwo Naukowe PWN.